Parafia pw. św. Jana Ewangelisty 
Przyjdź Duchu Święty ja pragnę

 
Home      Informacje      Nowa Piędziesiątnica

Bierzmowanie – łaska Pięćdziesiątnicy i umocnienie więzi z Kościołem

Maciej Zachara MIC

 

Kolejne bardzo ważne przesunięcie akcentów w nauczaniu Kościoła dotyczy pneumatologicznego wymiaru sakramentu bierzmowania, który nierozdzielnie łączy się z aspektem eklezjalnym.

 

Przemiana przede wszystkim wewnętrzna

 

Dawniejsze wypowiedzi na temat bierzmowania skupiały się przede wszystkim na skutkach sakramentu i na zadaniach jakie ma podjąć osoba bierzmowana. Odpowiadały temu różne popularne nazwy bierzmowania, jak np. „sakrament pasowania na rycerza Jezusowego” czy też nowsze, z początku XX w. „sakrament konsekracji laikatu”, „sakrament Akcji Katolickiej” lub „sakrament dojrzałości chrześcijańskiej”.

 

Obecne nauczanie Kościoła przesuwa akcent z zewnętrznych skutków i zobowiązań bierzmowanego na misterium, w którym uczestniczy osoba przyjmująca sakrament. O ile przedtem uwaga skupiała się na działaniu człowieka przy pomocy Ducha Świętego, o tyle teraz w centrum uwagi jest działanie Ducha Świętego w człowieku (a to nie jest to samo!).

 

Tak jak sakrament chrztu jeden raz na całe życie zanurza człowieka w misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, tak też bierzmowanie jeden raz na zawsze wprowadza ochrzczonego w misterium Pięćdziesiątnicy. Przemiana która się dokonuje w człowieku nie może być sprowadzona do posłania człowieka do spełniania jakichś zadań, jest to przede wszystkim głęboka przemiana wewnętrzna, ontyczna, dokonująca się w głębi jestestwa człowieka, tak jak było to w przypadku uczniów zgromadzonych w Wieczerniku. Dlatego Katechizm bardzo tonuje nauczanie o „zadaniach” czy „obowiązkach” bierzmowanego i na pierwszy plan wysuwa to co dzieje się w samym człowieku – zakorzenienie w Bożym synostwie, ścisłe zjednoczenie z Chrystusem, pomnożenie darów Ducha Świętego i udoskonalenie więzi z Kościołem (zob. KKK 1303). Z tego wynika następnie zdolność do odpowiedniego działania, do szerzenia i obrony wiary. Nie jest to jednak kwestia jednego momentu, dlatego bardzo ostrożnie trzeba mówić o „pełni” darów Ducha Świętego w sakramencie bierzmowania, bo można z tego wysnuć błędny wniosek, jakoby osoba bierzmowana musiała od razu być gotowa zrealizować wszystkie skutki wynikające z przyjęcia sakramentu (w samym Katechizmie, w poprawkach Kongregacji Nauki Wiary z 1998 r. poprawiono sformułowania o „pełni” darów Ducha Świętego i zastąpiono je innymi). Chodzi tu raczej o kierunek w jakim prowadzi człowieka łaska Ducha Świętego przyjęta w sakramencie, dlatego pierwszym i najważniejszym zadaniem osoby bierzmowanej jest ciągłe uczenie się współdziałania z Duchem Świętym.

 

Eucharystia, o ile oczywiście jest przeżywana w sposób świadomy, nieustannie rozwija i pogłębia łaskę sakramentu bierzmowania. Ponowne odkrycie pneumatologicznego wymiaru Eucharystii jest również jednym z bardzo ważnych osiągnięć teologicznej odnowy w XX w. Jan Paweł II w encyklice „Ecclesia de Eucharistia” napisał: „W ten sposób, przez dar swojego Ciała i swojej Krwi, Chrystus pomnaża w nas dar swojego Ducha, wylanego już w Chrzcie św. i udzielonego jako «pieczęć» w sakramencie Bierzmowania” (Ecclesia de Eucharistia 17).

 

 

W jaką rzeczywistość wchodzi osoba bierzmowana?

 

Pierwszym owocem zstąpienia Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy było powstanie  wspólnoty kościelnej w Jerozolimie. Apostołowie ze swej strony bynajmniej nie rozbiegli się od razu po całym świecie, tylko wraz z nowymi wiernymi dojrzewali w wierze, uczyli się we wspólnocie jak żyć obecnością zmartwychwstałego Chrystusa przez Jego Ducha i stawiali pierwsze kroki w ewangelizacji. Duch Święty został udzielony Kościołowi i jest dalej przekazywany w Kościele i przez Kościół, do którego wchodzi się przez sakramenty chrztu i bierzmowania. Anonimowy autor cennego starożytnego dziełka „Tradycja apostolska” (III/IV w.) pisał o Kościele, że jest to miejsce „w którym kwitnie Duch” („ubi floret spiritus”). Pocałunek pokoju, który zwieńcza obrzęd bierzmowania, jest właśnie znakiem kościelnej komunii w Duchu Świętym, w którą wchodzi osoba nowo bierzmowana (zob. KKK 1301). Najbardziej chyba palącą dzisiaj koniecznością duszpasterską jest aby osoby ochrzczone i bierzmowane mogły w taki właśnie sposób przeżywać  rzeczywistość Kościoła, jako wspólnoty  zgromadzonej przez Ducha Świętego, będącej środowiskiem w którym jest możliwe stałe wzrastanie w wierze.

 

Nie wchodząc w szczegółowe kwestie duszpasterskie i katechetyczne, wydaje się że dzisiaj nasz wysiłek skupia się przede wszystkim na tym co poprzedza bierzmowanie, a umyka nam troska o to co dzieje się po nim. W obliczu współczesnych trudności i zagrożeń dla wiary wydaje się nam że przygotowanie do bierzmowania powinno uformować chrześcijan doskonałych a samo bierzmowanie powinno ten proces przypieczętować. W efekcie przygotowanie do bierzmowania staje się coraz dłuższe i bardziej skomplikowane (i w efekcie bardzo męczące, co wielu młodych raczej odstrasza od Kościoła niż przyciąga do niego). Jednak trzeba tu sformułować dwie obiekcje. Po pierwsze, bierzmowanie w ogóle nie służy do tego, by zwieńczać proces dojrzewania w wierze, ono jest jednym z warunków aby ten proces mógł się dokonywać. Po drugie, jest to po prostu nierealne. Nie na wiele się zda nawet najlepsze przygotowanie do sakramentu, jeśli po jego przyjęciu człowiek znajdzie się w anonimowej masie i zabraknie środowiska w którym będzie on mógł w sposób stały duchowo wzrastać. Z zawartych w Katechizmie ogólnych wytycznych co do katechezy przed bierzmowaniem (zob. KKK 1309) wynika wyraźnie że chodzi w niej o pewien początkowy proces a nie o doprowadzenie do pełnej dojrzałości. Mowa jest o prowadzeniu do głębszej zażyłości z Bogiem i o budzeniu (właśnie „budzeniu” a nie „doprowadzaniu do pełni”) zmysłu przynależności do Kościoła. Mówiąc obrazowo, przed bierzmowaniem chodzi o przygotowanie gruntu, samo bierzmowanie to jakby złożenie ziarna, natomiast to czy i jaki plon przyniesie owo ziarno, rozstrzygnie się ostatecznie dopiero potem, w zależności m.in. od tego czy bierzmowany człowiek znajdzie w Kościele środowisko wzrostu w wierze. Nasz główny wysiłek duszpasterski powinien iść w tym kierunku aby rodziny chrześcijańskie i nasze wspólnoty parafialne rzeczywiście stawały się takimi środowiskami. Katecheza bezpośrednio przygotowująca do przyjęcia sakramentów nie jest w stanie tego zastąpić.

 
 
 

Zamiast podsumowania

 

W marcu 1987 r. przybyła do Rzymu z wizytą ad limina grupa biskupów z południowej Francji. W swoim przemówieniu skierowanym do nich papież Jan Paweł II poruszył temat teologii i praktyki wszystkich trzech sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Słowa papieża, łączące teologiczną głębię z pasterską roztropnością i realizmem, są tym bardziej godne uwagi, że wypowiadane są do tych, którzy sami pełnią posługę pasterską i nauczycielską. Fragment tego przemówienia Jana Pawła II poświęcony bierzmowaniu niech będzie podsumowaniem tego artykułu oraz inspiracją do dalszych refleksji:
 

„Chrzest i bierzmowanie są ściśle wzajemnie ze sobą powiązane. Te dwa sakramenty w pierwszych wiekach były udzielane w ciągu jednej celebracji. Praktyka ta ciągle jest stosowana przez naszych braci na Wschodzie, gdzie chryzmacja zawsze poprzedza Eucharystię, jak to jest także na Zachodzie, w odniesieniu do dorosłych.

Co do tych, którzy zostali ochrzczeni jako bardzo małe dzieci, to na Zachodzie – przy zachowaniu organicznej jedności i zasady kolejności sakramentów wtajemniczenia: chrzest, bierzmowanie, Eucharystia (zob. KPK, kan. 842, § 2) –, Kościół pozwolił, aby sakramenty te były udzielane podczas celebracji rozłożonych w czasie, z motywów pastoralnych, na przykład aby zaczekać na przybycie do parafii biskupa, który jest zwyczajnym szafarzem bierzmowania, a bardziej współcześnie, aby lepiej przygotować kandydatów u progu adolescencji, kiedy są zintegrowani ze wspólnotą chrześcijańską, gdzie wyznają wiarę i podejmują odpowiedzialność świadków Chrystusa, dzięki Duchowi Świętemu.
 
Jednakże wiecie o tym, że praktyka ta wywołuje pogłębioną refleksję teologiczną. Aktualna praktyka nigdy nie może sprawić, by zapomniany został sens tradycji pierwotnej i wschodniej. Wymaga to przynajmniej tego, aby nieustannie kłaść nacisk na pewne sprawy. Duszpasterze muszą podkreślać głęboką więź łączącą bierzmowanie z chrztem, uznając je za integralną część pełnego wtajemniczenia chrześcijańskiego, nie zaś jako jakiś fakultatywny dodatek; ukazywać je jako dar Boga, udoskonalający chrześcijanina i apostoła i nie sprowadzać go do jakiegoś nowego wyznania wiary czy do wzmożonego zaangażowania, którymi można by naznaczać różne etapy życia. Nade wszystko zaś trzeba unikać tego, by był on zastrzegany tylko dla jakiejś elity.
 
We wszystkich sakramentach Duch Święty jest dany jako źródło naszego uświęcenia. Jednakże Kościół w sposób szczególny wyznaje że jest Świątynią Ducha, Kościołem Pięćdziesiątnicy, gdy celebruje bierzmowanie. Misja którą Kościół wypełnia nie jest jego własnym dziełem ale dziełem Ducha w nim i przez niego. „Kiedy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc” – mówi Jezus do swoich apostołów – „i będziecie moimi świadkami (...) aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Ta obietnica Pana spełniła się w dniu Pięćdziesiątnicy. Wypełnia się ona w Kościele w ciągu jego dziejów poprzez sakramenty, a w specjalny sposób poprzez bierzmowanie. Dlatego każdy ochrzczony ma zostać przygotowany do przyjęcia bierzmowania.
 

Eucharystia jest trzecim sakramentem wtajemniczenia chrześcijańskiego. Ale całe życie chrześcijańskie  znajduje w niej swoje źródło i swój szczyt (zob. Lumen gentium, 11)”.

LESZEKWI_2010